wtorek, 6 stycznia 2015

Rozdział 6

On wyszedł, a mój poród się zaczął. Pamiętam jak inny sąsiad zlitowal się przez moje krzyki i zadzwonił po karetkę. Bolało. Cholernie bolało. Rozrywało mi ciało. Tylko tak da się to opisać. Miałam rodzic naturalnie. Nie wiem jak dałam radę. Płakałam całą noc. Całe sześć godzin. Potem ją dostałam...Jest cudowna. Leży obok mnie. Położna właśnie pokazała mi jak ją kąpać.
Taka podobna do niego. Moje maleństwo. Mój świat.
Jest drobna. Nie wielka. Ale zdrowa.
- Moja królewna.. - całuje jej czoło.
- Teraz mama cię nakarmi - kobieta podchodzi do małej.
Podsuwam się do góry i słucham instrukcji kobiety. To trochę dziwne uczucie. Muszę się przyzwyczaić.
- Proszę mi powiedzieć imię i nazwisko królewny. Wypełnię akt urodzenia.
- Willow Grey.
Wpisuje dane i uśmiecha się odkładając kartę.
- Dziękuję - mówię patrząc na małą.
Położna zostawia nas same. Dziewczynka jeszcze przez chwilę je.
- Kocham Cię maluszku.
Dotyka rączką mojego policzka. Urodziłam wcześniej, ale naprawdę wszystko jest nie dobrze. Wychodzimy ze szpitala cztery dni później. Willow jest bardzo grzeczna.
Dala mi spać w nocy. Płacze tylko jak jest głodna. Dalej nie Pracuję, ale będę musiała zacząć bo pieniądze są teraz bardzo potrzebne.
Co ja zrobię z dzieckiem? Jest za maleńka na żłobek. Sąsiadów również nie mam co prosić. Jestem bezradna. Odkładam córeczkę do kołyski stojącej przy oknie. Co ja mam zrobić? Jeszcze studia. Wszystko wymaga dużo uwagi, ale to Willow jest najważniejsza.
Muszę poświęcić jej czas. Oraz zarabiać. Chyba przerwę na razie naukę. Będę mogła wrócić w razie czego. Idę do kuchni i robię sobie herbatę. Musze coś wymyślić. Może powinnam wrócić do Londynu? Myślę, że mama mi pomoże. Zawsze. Jakoś po kryjomu. No i są tam dziadkowie.
Cały wieczór nad tym myślę. Rozważam wszystkie za i przeciw. Oderwę się od przeszłości. Od tego wszystkiego co tu się stało. A stało się dużo. Nie mam pieniędzy na bilety. Praktycznie to starcza tylko na najpotrzebniejsze rzeczy.
Wzdycham cicho i siadam na łóżku. Przez rok tak wiele się zmieniło. Sprawdzam jeszcze co u małej i kładę się do łóżka obok jej łóżeczka.
Nie mogę zasnąć. Mam wrażenia, że to wszystko to sen. Boje się jutra. Codziennie wieczorem boje się tego co może mnie spotkać następnego dnia. Wiem jedno. Muszę dać radę. Jutro wstać i pokazać, że jestem na tyle silna aby być samotną matką.
Tak. Właśnie to muszę zrobić. Z tym przekonaniem zasypiam.
~*~ 
Zbierałam pieniądze przez trzy miesiące. W końcu mogłam wylecieć. Babcia chętnie zgodziła się, abym u niej mieszkała. Zajmuje się małą, gdy ja pracuję w jednej z londyńskich kawiarni.
Często wieczorami wypłakuje się w ramię tej kochanej kobiety. Jest cudowna. Jest najlepsza. Nie jest łatwo, ale teraz wierze że coś może mi się udać. Teraz mam wsparcie i nie jestem sama.
Właśnie wracam z pracy. Po drodze zrobiłam zakupy. Niosę w ręce kubek cieplej kawy. Coś mnie musi rozgrzać. To w końcu prawie grudzień. Sprawdzam godzinę i w tym samym momencie wpadam na twardy tors wylewając napój. Upuszczam kubek z pianki i podnoszę wzrok na mężczyznę przede mną. Ma rozpięty płaszcz. Jego mokra koszula pokazuje prześwitujące przez materiał liczne tatuaże.  Jego tors jest na prawdę dobrze zbudowany. Przenoszę wzrok wyżej i dostrzegam młodą twarz. Zielone oczy i kręcone, brązowe włosy to pierwsze co rzuca się w oczy. Jest przystojny i to bardzo. Ma pewnie tyle lat co ja lub trochę więcej. Dopiero po chwili uświadamiam sobie że gapie się na niego otwarcie, a parę chwil temu wylałam na niego cały kubek kawy. Szlak! Nie stać mnie ani na kolejną kawę, ani na pralnie dla tego faceta.
- Ja... tak mi przykro. Przepraszam, chciałam spojrzeć na i nie zauważyłam, a wtedy.. i potem.. Zapłacę, na prawdę przepraszam. - trudno, nie mam wyjścia. Przeżyje bez kawy przez najbliższy miesiąc bo obawiam się że wyczyszczenie takiej koszuli z takiej plamy właśnie tyle będzie kosztować.
- Po prostu patrz jak idziesz - odpowiada krótko i wzrusza ramionami. - Tobie się może stać krzywda i innym.
- przepraszam - powtarzam.
Krzywi się odklejając materiał od swojego ciała. Mam nadzieję, że go nie poparzyłam. Mężczyzna chwilę się rozgląda. Zauważa, że stoimy obok Costy. Otwiera drzwi od lokalu.
- Powinien się pan przebrać. Jest zimno. - czuje się trochę jak dziecko które zrobiło coś złego.
- Mi jest gorąco - patrzy na mnie z politowaniem. - Zapraszam. Nie będziemy tak stać. Skoro już i tak mam mokre ubranie to po co płakać nad rozlanym mlekiem.
- Właściwie to... kawą. - próbuje być zabawna, ale chyba mi nie wychodzi. Nie mogę teraz iść z nim na kawę. Przecież mam zakupy i mała jest od rana z babcią.
- Tak. Kawą. Odkupię pani kubek kawy, pani się uśmiechnie i będziemy kwita. W porządku? - proponuje spokojnie.
- To ja powinnam..
- To pani powinna się zgodzić. Jestem mężczyzną i nie wypada mi być na laskach kobiety. Więc proszę.
Kiwam głową i wchodzę do lokalu. Brunet robi to zaraz po mnie.
Podchodzimy do lady. Uprzejmie pokazuje, abym złożyła zamówienie. Robię to speszona. Dostaję kawę, a mężczyzna płaci.
- Dziękuję i na prawdę jeszcze raz przepraszam. - mówię gdy drzwi za nami się zamykają.
- Nie ma pani za co - pochyla się i całuje moją zmarzniętą dłonią.
- Do widzenia - mówię cicho patrząc na niego uważnie.
Brunet zostawia mnie i odchodzi w stronę drogiego mercedesa. Poprawiam w rękach siatki i idę dalej. Mam nadzieję że w domu wszystko w porządku. Jak wchodzę to od progu czuję zapach obiadu. Jestem strasznie głodna. Rozbieram się z ciepłych rzeczy i zmierzam do kuchni. Babcia kończy karmić małą mlekiem.
- Cześć wam - całuje kobietę w policzek i stawiam zakupy na stole.
- Cześć kochanie. Jak w pracy?
- W porządku. Przepraszam że jestem później, ale miałem małe komplikacje po drodze. - biorę córkę na ręce - byłaś grzeczna?
Uśmiecha się do mnie. Ma dzisiaj bardzo dobry humor. Może nie będzie marudzić w nocy.
- Amy, mogłabyś mi o kimś opowiedzieć? - pyta babcia  nakładając mi obiad.
- To znaczy? - Przenoszę na nią wzrok.
- O ojcu Will.
- Nie chce żebyś zaczęła źle o mnie myśleć...
- Na razie nic nie myślę. Chcę tylko wiedzieć. Zostawił cię jak się dowiedział? - bierze maleńką, a podaje mi talerz.
- Nie dowiedział się babciu.. To znaczy tak mi się wydaje - kobieta siada na krześle obok, a ja wszystko jej opowiadam.
Słucha w milczeniu. Akurat kończę jeść obiad i opowiadać.
- Kochal cię - stwierdza.
- Można się zakochać w tydzień?
- Skarbie można się zakochać w dwie minuty. Jeśli tylko wiesz, że to jest ta osoba
- Był nią..
Całuje mnie w czoło. Co ona może poradzić. Nie spotkam juz Louisa. Wszystko się skończyło i trzeba iść dalej. Nie ważne jak będzie to trudne. Zastąpię jej oboje rodziców. Nie mam żalu do Lou. Tak musiało być. Idę z małą do swojego małego pokoju. Jest wystarczający. Szafa i nasze łóżka. Jak się dorobię to wynajmę mieszkanie. Na razie jeszcze nie. ~*~ Jest sobota, co bardzo mnie cieszy. Ubieram córeczkę w ciepłe ubranko. Pójdziemy na spacer i do sklepu. Dziadek pomaga mi znieść wózek. Całuję go w policzek. - Tylko nie za długo, bo jest zimno - mówi. Kiwam głową i idę do parku. Chodzimy spokojnie między alejkami. Potem kieruję się do sklepu. Brakuje mleka w proszku i pampersów. Tego trzeba mieć dużo. Pochylam się do wózka bo Will marudzi. Biorę butelkę z mlekiem i podaję jej, a potem zabieram i odwracam się do regału. Calutkie mleko wylewam na czyjąś koszulę.
- O nie.. - jęczę i zamieram widząc znajomego mężczyznę.
- Nie wziąłem koszuli na zmianę. No cóż, no to teraz mamy mleko. Masz może chusteczki? - pyta wzdychając. Mam życiowego pecha.
- Nie wiem co powiedzieć... - czuje jak płonę ze wstydu.
- Masz chusteczki?
- Co? Tak. - kucam przy wózku i szukam. Podaje mu opakowanie. - Tak bardzo przepraszam.
- Teraz obiecuję, że będę przygotowany - mamrocze pod nosem i wyciera mleko.
- Zapłacę panu za tą koszule.
- Mam w domu kilka. Nie trzeba. Dowiem się chociaż jak ma na imię dziewczyna która podrywa mnie już drugi raz.
- Och.. - robię się jeszcze bardziej czerwona. - Jestem Amelia. - podaje mu rękę.
- Harry - całuje moją dłoń i patrzy na wózek. - Siostra?
- Nie. - biorę małą na ręce.
- Córka piękna po matce.
- Dzięki. - uśmiecham się delikatnie.
- To może dacie się zaprosić na obiad. Mam wyrzuty sumienia, że zabraknie mleka.
- To chyba ja powinnam je mieć.
- To ja jestem przeszkodą. - mówi cicho.
Mała zaczyna się wiercić w moich ramionach więc ją uspokajam.
Całuję jej czoło. Harry pcha mój wózek. I w ten oto sposób lądujemy z Harrym na obiedzie.
To miły mężczyzna. Pa specyficzne poczucie humoru. Nie uśmiecha się, ale wyczuwam sarkazmy i ironię.
Trzymam Willow na rękach. Jest strasznie niespokojna, Jak nie ona.
Wierci się cholernie. Co chwila mnie uderza.
- Mogę? - Harry wyciąga ręce.
- Nie wiem co w nią wystąpiło. Zazwyczaj jest jak aniołek...
- Zaraz zobaczymy. Dzieci lubią uwagę - podnosi ją i tez wstaje. Układa małą brzuszkiem na swojej ręce i ją kołysze.
Uśmiecham się widząc jak się uspokaja. Podoba jej się to. Zamyka oczka. Zaraz zaśnie.
- Znasz się na tym - mówię gdy ją odkłada.
- Kiedyś miałem staż na pediatrii. Trochę pamiętam - ustawia wózek tak, aby promienie słońca jej nie raziły.
- Jesteś lekarzem?
- Chirurgiem plastycznym.
Jestem pod wrażeniem. To wyjaśnia jego ubiór i to jak się zachowuje.
Jest dosyć młody, a tak dużo osiągnął. Zadziwia mnie. Bardzo miło mi się z nim rozmawia.
- Dziękuję za obiad i... no wiesz. Jeszcze raz przepraszam - wstaję.
- Może was odwiozę - również wstaje.
- Nie trzeba. Przejdziemy się.
- Dobrze. Dziękuję za miły obiad.
- Do widzenia - ubieram kurtkę.
Brunet mi pomaga. Później wychodzę i powoli wracam do domu.
~~~~*~~~~
I pojawił się Harry :)


14 komentarzy:

  1. Numerek ci sie pomylil, czy przez przypadek zly dodalas? Ps. Cudowny! *.*

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetny. zaciekawiłaś mnie bardzo ta historia

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie ogarniam 1, 2, 4, 6 mam małe zdziwienie
    A rozdział cudo

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Są 1, 2, 4, 5, 6. Nie ma 3 :(

      Usuń
    2. Setny raz mowie ze jest. Zjedz niżej i najpierw sprawdź :)

      Usuń
  4. Ja już czytałam ten rozdział dodawalaś go wcześniej a później usunelaś o_o

    OdpowiedzUsuń
  5. O moj cudowny *-*tylko tyle jestem w stanie napisać <3333

    OdpowiedzUsuń
  6. P.s. Sa wszystkie rozdzialy 1,2,3,4,5,6 :) wystarczy zjechac nizej :) tez myslalam ze nie ma ale wystarczylo zobaczyc ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Hajo!
    Zostałaś nominowana do Liebster Blogger Award!
    Więcej informacji na: http://hs-fanfiction.blogspot.com/2015/01/liebster-blogger-award.html

    NX

    OdpowiedzUsuń